Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rossmann. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rossmann. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 kwietnia 2017

6 hitów zakupowych ostatnich tygodni

Muszę się Wam do czegoś przyznać, tak w ramach terapii. Lubię wydawać pieniądze i to niekoniecznie tylko na rzeczy niezbędne. Wystarczy, że chcę sobie po prostu poprawić humor (to takie typowo "babskie") albo trafię na jakąś promocję. Kiedyś moim łupem padały głównie buty, torebki i biżuteria, ale odkąd pojawiła się ONA, zakupy wyglądają kompletnie inaczej... Zobaczcie co dopadłam na przestrzeni ostatnich tygodni i z czego jestem naprawdę zadowolona. Może znajdziecie coś dla siebie?


1. otulacz muślinowy Lullalove

Odnoszę wrażenie, że każdy normalny rodzic zaopatruje się w otulacze na etapie kompletowania wyprawki dla noworodka. Kto z nas nie widział bowiem uroczych zdjęć niemowląt owiniętych szczelnie jak w kokonie? Otóż ja jak zwykle muszę zrobić po swojemu i pierwsze otulacze kupiłam gdy Perełka miała skończone 4 miesiące. Spowijania i wszelkich czynności jemu podobnych szczerze nie znosiła, każda próba kończyła się wrzaskiem, więc przecież nie będę się kopać z koniem. Ale gdy maluch jest już większy - otulacz naprawdę może się przydać. Jako że naprawdę pokochałam polską markę Lullalove, to tam skierowałam pierwsze kroki. Zamówiłam otulacz muślinowy (40% bambus, 60% bawełna) w "dziewczyńskim" wzorze i obgryzając pazury czekałam na przesyłkę. To była miłość od pierwszego wejrzenia: miękki, przewiewny, leciutki. Sama chętnie bym się nim przykryła, ale rozmiar 100 x 100 cm raczej na to nie pozwoli ;) Pozwoli natomiast na wykorzystanie go na tysiąc sposobów przy dziecku. Jako lekki kocyk w domu lub na dworze, jako prześcieradełko albo zasłonka do wózka, chroniąca przed słońcem (czy wiecie, że wiskoza bambusowa chroni przed promieniami UV?), nawet jako lekka moskitiera czy ręcznik. Cudo! Mój absolutny numer jeden, właśnie zamówiłam kolejny, bo moja pazerność nie zna granic. Otulacz muślinowy Lullalove zamówisz tutaj. A jeśli chcesz go mieć taniej, zaglądaj do działu "II gatunek" - można tam znaleźć świetne produkty w atrakcyjnych cenach i zaopatrywanie się tam nie jest żadną ujmą na honorze. Sama często to robię i bardzo sobie chwalę :)






2. klipsy do wózka Dreambaby

Skoro już mam ten boski otulacz, dobrze by było mieć możliwość zamocowania go do wózka. Na początku próbowałam go przywiązywać do rączki gondoli, ale nie oszukujmy się: było to upierdliwe. Pewnego dnia, buszując po sklepach internetowych, natknęłam się na klipsy do wózka znanej marki. Cena skutecznie mnie zniechęciła, ale zaczęłam szukać alternatywy. Z pomocą przyszedł sklep Smyk, w którym znalazłam klipsy Dreambaby (klik). Komplet 4 sztuk w bardzo przyzwoitej cenie, różne kolory. Czy się przydają? Bardzo. Do mocowania otulacza w celu ochrony przed słońcem (zarówno do wózka, jak i fotelika samochodowego), ale też do zabezpieczenia kocyka w gondoli, wszak moje dziecię tak wierzga nogami, że kocyk ciągle ląduje nie tam, gdzie powinien. Idealne do mocowania zabawek. Myślę, że klipsy przydadzą się też w warunkach domowych, np. do przyczepienia różnych przedmiotów w łóżeczku. Tej opcji jeszcze nie próbowałam, ale wszystko przed nami.




3. otulacze flanelowe Motherhood

Otulaczowego szału ciąg dalszy. Firmę Motherhood cenię bardzo, zresztą mam mnóstwo jej produktów, od poduszki ciążowej, przez śpiworki, po flanelki i wielofunkcyjne woreczki Mon Petit Bleu. Zaopatrzyłam się więc dodatkowo w otulacze muślinowe (bawełniane) oraz otulacze flanelowe. O ile te pierwsze potrzebują jeszcze trochę miłości (i prania), żeby nabrać miękkości, to flanelowe są genialne już od samego początku. Spore, miękkie, idealne na leciutki kocyk albo miękkie prześcieradło (idealny do tego wymiar 120 x 80 cm). Co więcej, aktualnie trwa wyprzedaż starszych wzorów i otulacze można kupić nawet za połowę ceny - o tu (klik). Ogólnie warto poszperać na stronie Motherhood, bo można kupić wiele przydatnych i dobrych jakościowo produktów w bardzo korzystnych cenach, jak np. 29 zł za ochraniacz na szczebelki łóżka. Ja swój już zamówiłam, teraz czas na Ciebie!





4. szczotka do włosów Lullalove

Kocham tę firmę, to nie ulega wątpliwości. I gdy już nasza stara szczotka do perełkowej łepetyny zaczęła działać mi na nerwy (kompletnie nie była w stanie wyczesać ciemieniuchy), zamówiłam szczotę Lullalove. Elegancka, drewniana rączka i naturalne włosie. Wrażenie estetyczne - rewelacja. Czy wyczesuje? Jest na tyle szorstka, że z ciemieniuchą radzi sobie świetnie i jednocześnie na tyle delikatna, że nie podrażnia skóry głowy. Dodatkowo w zestawie dostajemy myjkę muślinową (tak tak, te same wzory i materiał co otulacz) - genialna do kąpieli albo choćby jako chusteczka do wycierania buźki. Często służy nam też jako... zabawka i przytulanka. Zestaw idealny. A że jestem pazerna i lubię mieć na zapas, zamówiłam też drugi komplet... Szczotkę w zestawie z myjką znajdziecie tutaj. Pssst! Tu też można polować na II gatunek!



5. nawilżane chusteczki w pudełku Babydream

Chusteczki w plastikowym pudełku. Co w nich nadzwyczajnego? Otóż Rossmann zmodyfikował konstrukcję pudełka i teraz otwór do wyciągania chusteczek jest wyposażony w elastyczny element, który zapobiega "uciekaniu" chusteczek do środka opakowania (w poprzedniej wersji mieliśmy po prostu plastikowy, owalny otwór). Dodatkowo "guziczek" do otwierania pudełka jest inny, zdecydowanie wygodniejszy. Mała rzecz, a cieszy! W środku jak zwykle moje ulubione chusteczki Babydream Extra Sensitive (te różowe; klik). Dobry skład, żadnych świństw, łagodnie obchodzą się z pupą. Oczywiście pudełko jest wielokrotnego użytku i bardzo ułatwia korzystanie z chusteczek przy każdej zmianie pieluchy czy też wycieraniu rąk. Dla mnie - absolutna podstawa, nigdy więcej opakowania z chusteczkami walającego się luzem po szafce i wymagającego zaklejania po każdym użyciu!




6. naszyjnik - gryzak Mami Love

Jesteś mamą. Bierzesz swoje dziecko na ręce, to oczywiste. Nosisz w chuście lub nosidle, albo po prostu na rękach (ojjj, moje plecy...). Na początku dziecko po prostu podróżuje sobie i przytula do mamy, ale na pewnym etapie rozwoju zaczyna przejawiać zainteresowanie tym, co wisi na maminej szyi. Jeśli jest to wisiorek z drogocennego kruszcu - biada mu. Perełka już tysiąc razy szarpała mnie za wisiorek i próbowała go obśliniać. I wtedy... Zamówiłam biżuterię z silikonowych elementów, która pełni też funkcję gryzaka dla dziecka. Prosta konstrukcja (choć są też bardziej wymyślne!), bezpieczne elementy, atrakcyjne ceny - to wszystko znajdziecie u Mami Love. Teraz możemy się nosić do woli, a dziecko ma zajęcie w postaci takiego właśnie wisiorka.



Wszystkie te produkty mogę Wam z czystym sumieniem polecić. U mnie sprawdzają się doskonale i są w codziennym użyciu już od jakiegoś czasu. Mam już też na oku kolejne "ofiary" zakupowe. Czy wiecie, że moje dziecko jeszcze nie dorobiło się pościeli? Mam w tej kwestii ciężki orzech do zgryzienia, bo zarówno Motherhood, jak i Lullalove mają boskie komplety pościeli, więc decyzja nie będzie należała do łatwych. Jedno jest pewne - jak już dokonam tego trudnego wyboru, na pewno dowiecie się czy był on trafiony. Oprócz pościeli jeszcze gryzaki, zabawki, może jakaś bluza dla dwojga (do noszenia się w chuście). Oj, będzie się działo. Dobrze, że mamy z Tatą po 30-tce rozdzielność majątkową ;)

Mili Moi, ogłaszam wszem i wobec, że artykuł nie jest sponsorowany, chyba że przez ZUS ;)
Czy Wam też ostatnio udało się upolować coś ciekawego? Pochwalcie się! Może i ja się skuszę!


poniedziałek, 30 stycznia 2017

Wkładki laktacyjne - które wybrać? Test!

Jeszcze rok temu nawet na dobrą sprawę nie byłam świadoma istnienia takiego wynalazku. Wiedza na ten temat po prostu nie była mi do niczego potrzebna. Gdy szczęśliwie zaszłam w ciążę i zaczęłam chłonąć wiedzę związaną z macierzyństwem, okazało się, że one istnieją! Wkładki laktacyjne, bo o nich mowa, to obowiązkowy element wyposażenia każdej mamy karmiącej piersią. Podstawa codziennej ochrony ubrań przed pojawieniem się krępujących "przecieków z cyca". Na rynku jest ich całe mnóstwo. Czym się różnią i które wybrać?


Specjalnie dla Was zebrałam w jednym miejscu swoje doświadczenia z wkładkami laktacyjnymi, które miałam okazję przetestować, bo albo najzwyczajniej w świecie je kupiłam, albo dostałam próbkę na warsztatach dla rodziców albo też... wygrałam je w konkursie ;-) Moje opinie są obrzydliwie subiektywne ;-) Zapraszam! :-)


NUK Classic


Wkładki laktacyjne NUK Classic kupiłam jako pierwsze, jeszcze kilka miesięcy przed porodem. Nie lubię zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. Do zakupu zachęciła mnie renoma marki oraz dostępność opakowań promocyjnych - 2 w cenie 1. Wkładki NUK są standardowej grubości, z jednym niedużym przylepcem, który jednak dobrze mocuje wkładkę do biustonosza. Ich kształt sprawia, że dobrze dopasowują się do ciała. Miękka powłoka w kontakcie ze skórą nie powoduje żadnych podrażnień. Chłonność jest bez zarzutu, nie zdarzyło mi się, żeby przeciekły, a zużyłam już prawie 4 opakowania. Dobry, solidny produkt w przyzwoitej cenie. Niewykluczone, że będę jeszcze po nie sięgać.


Johnson's baby


W przypadku wkładek Johnson's baby miałam do dyspozycji jedynie próbkę, otrzymaną na warsztatach dla przyszłych rodziców. Ale czasami i próbka wystarczy żeby zorientować się czy mamy do czynienia z wartościowym produktem. Pierwsze, co przykuło moją uwagę i jednocześnie bardzo mnie zaskoczyło, to niesamowita sztywność wkładek Johnson's. Bałam się, że będą one najzwyczajniej w świecie niewygodne. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że w kontakcie ze skórą nabrały one miękkości, a dzięki idealnemu wręcz wyprofilowaniu doskonale przylegały do ciała. Warto zaznaczyć, że miały one zdecydowanie najmniejszą średnicę ze wszystkich wypróbowanych przeze mnie wkładek, ale nie wpłynęło to negatywnie na ich chłonność. Czy kiedyś je kupię? Nie jest to wykluczone.


Babydream fur Mama (Rossmann)


Popularna sieć drogerii ma w swojej ofercie wkładki laktacyjne sprzedawane pod marką własną - Babydream. Są to standardowej grubości wkładki, jedynie bardzo delikatnie wyprofilowane, wręcz płaskie. Przylepiec trzyma dobrze, więc wkładki nie przesuwają się w biustonoszu. W trakcie używania dochodzi do oddzielenia warstwy bezpośrednio przylegającej do ciała od warstwy chłonnej. Nie wiem, czy jest to celowy zabieg, czy tez niekoniecznie, w każdym razie w żaden sposób nie wpływa to ujemnie na wygodę i funkcjonalność. Wkładki Babydream są chłonne i dobrze chronią bieliznę, więc spełniają swoją podstawową funkcję. Dodatkowo mają wygodny kartonik z perforowanym otwarciem. Są atrakcyjne cenowo, zwłaszcza gdy akurat są w promocji - wtedy warto się "zatowarować" na zapas. Ja właśnie tak zrobiłam, w szafce czeka chyba z 5 opakowań. Na noc i do użytku domowego - rewelacja.


Babydream fur Mama Premium (Rossmann)


Kolejne "dziecko" drogerii Rossmann to wkładki Babydream Premium. Spory, fioletowy kartonik zapowiadał się obiecująco. W środku znajdujemy 30 wkładek o niespotykanie dużej średnicy. Każda z nich ma dwa przylepce, co gwarantuje doskonałe trzymanie w biustonoszu. I na tym niestety kończy się ich "premiumowatość". Zużyłam już pół opakowania i za każdym razem wkładki rozklejały się do tego stopnia, że można było rozłożyć je na czynniki pierwsze. Jeśli mam się zastanawiać czy przypadkiem jakiś drobny fragment wkładu chłonnego nie dostanie się do buzi albo nosa Perełki, to chyba wolę odłożyć te wkładki w kąt. Albo zużyję je w nocy, gdy przerwa między karmieniami jest znacznie dłuższa. Chciałabym wierzyć, że trafiło mi się jakieś wadliwe opakowanie, ale nie wiem czy odważę się kupić kolejne. A mogło być tak fajnie...


Chicco Natural Feeling 


Wkładki Chicco Natural Feeling wpadły w moje szpony podczas kolejnych warsztatów dla przyszłych rodziców, kiedy to firma Chicco ufundowała dla wszystkich uczestników bardzo przydatne pakiety w postaci próbki wkładek laktacyjnych i butelki, która bardzo nam się przydała w szpitalu, gdy zaordynowano dokarmianie Perełki mieszanką (brrr). Ale wracając do tematu - wkładki Chicco są pakowane pojedynczo w folię, co umożliwia łatwe i higieniczne transportowanie ich w torebce lub kosmetyczce. Są one wyjątkowo cienkie i mają nietypowy, nieregularny kształt. Zaskoczyło mnie to, że po bokach mają one zainstalowane cieniutkie gumeczki, jak w pieluszkach jednorazowych. Dzięki temu rozwiązaniu potrafią się one idealnie dopasować do kształtu piersi. Dodatkowo został tu zastosowany wkład podobny do tego z pieluszek, więc pomimo tego, że wkładka wygląda na delikatną, zapewnia imponującą chłonność i uczucie suchości. Komfortowe i skuteczne, a do tego producent deklaruje, że mają właściwości antybakteryjne. Z przyjemnością skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie, o ile cena mnie nie odstraszy.


Canpol EasyStart Aloe Vera



Rodzimy producent ma do zaoferowania coś całkiem ciekawego, wyróżniającego się na tle pozostałych testowanych przeze mnie wkładek. Próbkę otrzymałam podczas targów w jednym z warszawskich sklepów - to też świetny sposób na promocję marki. Wyciąg z aloesu zawarty we wkładkach laktacyjnych Canpol EasyStart Aloe Vera ma za zadanie zapobiegać podrażnieniom. To rozwiązanie, z którym nie spotkałam się wcześniej w tego typu produkcie. Ogólnie wkładki Canpol Aloe są cienkie i mają bardzo szeroki przylepiec, więc doskonale trzymają się biustonosza. Podobnie jak omawiane wcześniej Chicco, są one pakowane pojedynczo, a więc świetne do transportu. Również i tu producent zastosował specjalny wkład absorbujący wilgoć, zbliżony do tego w pieluszkach. Wkładki są chłonne i dobrze chronią bieliznę, a przy tym są pod nią praktycznie niewidoczne, doskonałe na wyjście z domu. Zastanawia mnie tylko fakt, że próbka testowana przeze mnie dość szybko się rozwarstwiła. Chętnie wypróbuję te wkładki raz jeszcze, żeby przekonać się czy był to jednorazowy incydent, bo gdyby nie to, byłyby idealne.


Lovi Discreet Elegance


Wkładki Lovi Discreet Elegance jako jedyne trafiły do mnie w wyniku moich działań konkursowych. Bardzo ucieszyłam się z tej wygranej, bo wcześniej jakoś nie miałam okazji natknąć się na nie w sklepie. W kartoniku znajdują się dwie nieduże paczuszki, po 20 wkładek każda. Wkładki pakowane są pojedynczo, w folię o wzorze bardzo miłym dla oka. Taki sposób pakowania oczywiście sprawia, że wkładki można w prosty sposób zabrać ze sobą np. do torebki, zachowując przy tym maksimum higieny. Lekko nieregularny kształt i zastosowanie cieniutkich gumeczek (podobnych do tych we wkładkach Chicco) powodują, że wkładki te doskonale przylegają do ciała. Są przy tym tak niewyobrażalnie cienkie, że zupełnie nie odznaczają się pod bielizną. Można więc śmiało sięgać po zmysłowe koronki (tak tak, takie biustonosze dla karmiących mam też można znaleźć), w końcu nazwa Discreet Elegance do czegoś zobowiązuje! Pozornie delikatna konstrukcja wkładek Lovi wcale nie oznacza, że są one mniej funkcjonalne. Zastosowanie specjalnego wkładu chłonnego zapewnia maksimum komfortu. Nic nie przecieka, a skóra pozostaje sucha. Szczerze? Jak dla mnie - rewelacja. Komfort, wygoda i wygląd w jednym.


Wkładki wielorazowe Pupus


Wielorazowe wkładki laktacyjne Pupus kupiłam na próbę, niejako w ramach eksperymentu. Jedna para jest wykonana z minky (serduszka), a druga z materiału PUL (ptaszki), natomiast wewnątrz znajduje się frotte bambusowa. Jak się ich używa? Bardzo wygodnie! Są miękkie i delikatne dla skóry, a do tego odpowiednio wyprofilowane. Raczej nie zapewniają aż takiego komfortu suchości jak wkładki jednorazowe, albo też po prostu trzeba je częściej zmieniać. Zdecydowanym plusem jest to, że można je łatwo przeprać ręcznie lub w pralce, po czym wkładki dość szybko schną i są gotowe do ponownego użycia. Jako że nie generują tylu odpadów, co wkładki jednorazowe, można śmiało uznać że jest to rozwiązanie znacznie bardziej ekologiczne. Jest też ono bardziej ekonomiczne, bo kilka par wkładek z powodzeniem wystarczy nam na cały okres karmienia piersią. Ja niestety na razie mam tylko te dwie pary, więc używam ich wymiennie z wkładkami jednorazowymi. Chociaż kto wie, może pewnego dnia stanę się troszkę bardziej "eko" i w 100% przerzucę się na wielorazówki?


Jak widać, wybór wkładek laktacyjnych jest bardzo szeroki, przy czym oczywiście na razie przetestowałam tylko część produktów dostępnych na rynku. Niemniej jednak taka różnorodność powoduje, że każda z karmiących mam znajdzie produkt dla siebie, odpowiadający swoim potrzebom i adekwatny do zasobności portfela. Ja oczywiście mam tu swoich faworytów, zarówno do użytku domowego, jak i na wyjście z domu. A jakie są Wasze doświadczenia z wkładkami laktacyjnymi? Jakie jeszcze warto wypróbować? Chętnie poznam Wasze opinie!