Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 marca 2017

Szykuję się na zimę - przyszłą... Zakupy u Zuzanki.

Mam pewną brzydką cechę (tzn. mam ich znacznie więcej, ale ta jest szczególnie denerwująca), że lubię kupować na zapas. Jeszcze w wakacje kupiłam Perełce kombinezon na zimę - tą, która będzie za rok... Promocja była! Nic nie poradzę na to, że posezonowe wyprzedaże wciągają mnie jak bagno. I choć wiosna już mocno dobija się do drzwi - właśnie zakupiłam śpiworek i rękawice do wózka. A co!


Zakupy takie poczyniłam w manufakturze :-) Zuzanka, specjalizującej się w produkcji artykułów dla dzieci i mam. Moim łupem padły, jak już wspomniałam, śpiworek do wózka oraz rękawice - mufki. Dodatkowo Perełka dostała kostkę sensoryczną. Niby podstawowa zabawka dla niemowlaka, a jakoś tak do tej pory nam jej brakowało... Ceny wyprzedażowe były super atrakcyjne, aż grzech było nie skorzystać!


Śpiworek jest uszyty z turkusowego, nieprzemakalnego materiału, a w środku ma kremowe futerko. Zapinany jest na suwak, który można w całości rozpiąć. To sprawia, że instalowanie dziecka w środku jest naprawdę łatwe. Śpiworek ma także otwory na pasy, będzie w sam raz do spacerówki. Chociaż nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała go upchnąć do gondoli. Da się? Pewnie! Trzeba tylko umiejętnie ułożyć dolną warstwę w wózku. Jest to fajna i przydatna rzecz. Był już z nami na dwóch czy trzech spacerach (zanim zrobiło się naprawdę ciepło) i sprawdzał się doskonale. Co ważne, został też zaakceptowany przez dzieciucha - pojawienie się w wózku kremowego futerka wywołało efekt zaskoczenia i nie było żadnej awantury przy wkładaniu Perełki do gondoli. Po raz pierwszy...






Rękawice do wózka mają podobną konstrukcję materiałową, z tym że upolowałam wzór w różowe i czarne piórka na białym tle. Rękawice są zapinane na rzepy, więc zamontowanie ich na rączce jest banalnie proste i tak naprawdę można je dopasować do każdej rączki wózka. Mój wózek posiada na wyposażeniu mufkę na obie ręce, bardzo porządną i wygodną. Ale jeśli kiedyś przyjdzie nam przesiąść się na spacerówkę, rękawice na pewno będą przydatne i tam. Mają jedną podstawową przewagę nad moją dotychczasową mufką - gdy robi się za ciepło, można wyjąć ręce, a rękawice "rozgonić" na boki, robiąc sobie tym samym dostęp do rączki. W przypadku mufki na obie dłonie nie ma takiej możliwości i trzeba albo ją zdejmować, albo pchać wózek trzymając ręce na mufce, czego osobiście nie lubię. Dlatego też mogą one być wygodniejsze w okresach przejściowych, gdy bywa chłodno, ale nie jakoś super mroźno.




Kostka sensoryczna jest uszyta z bawełny i minky, przy czym dwa boki są szeleszczące. W środku znajduje się grzechotka. Krawędzie kostki są uzbrojone w tasiemki o różnej fakturze - gładkie i prążkowane, a także pętelki ze sznurka. Taka różnorodność sprawia, że dziecko ładnie ćwiczy chwytanie i uczy się różnych faktur materiału. Do kostki dołączony był gryzak, który u nas jest używany również osobno, bo Perełka ma aktualnie manię wpychania sobie wszystkiego do buzi i czasami ściąga sobie gryzak z kostki. Bez dwóch zdań, dziecko się ucieszyło. Obraca sobie kostkę w łapkach, ściska ją, ciągnie za metki. Takiej zabawki ewidentnie jej brakowało.





Zapraszam Was na zakupy do Zuzanki - warto zaopatrzyć się nie tylko w akcesoria zimowe (choć moim zdaniem zima jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa!), ale też np. kocyki, wkładki do wózka czy też hit ostatnich tygodni - kosze na zabawki.


wtorek, 28 lutego 2017

Jedyny przyjaciel, którego możesz kupić - Pacólik

Starasz się wychowywać dziecko tak, żeby potrafiło funkcjonować w grupie i budować poprawne relacje z innymi ludźmi. Uczysz, że na przyjaźń trzeba sobie zapracować, że rozkwita ona latami. Ale jest jeden taki przyjaciel, którego Twoje dziecko mieć powinno i którego można po prostu kupić. Zapytasz jaki? Pluszowy...


Dziecko powinno mieć pluszową zabawkę, którą będzie pamiętało przez wiele lat. Którą przytuli, gdy będzie taka potrzeba i którą pobawi się w wolnej chwili. Czasem ulubiony pluszak pełni też funkcję powiernika sekretów. Po prostu jest przyjacielem. Nie zastąpi relacji z innymi ludźmi, ani rodzicielskiej miłości, ale jest ważnym elementem rozwoju psychicznego dziecka. Sama jako dziecko miałam niezliczoną ilość zabawek, ale na dobrą sprawę nie miałam takiego jedynego, najukochańszego misia czy kotka, którego wspominałabym do dziś. Nie chcę, żeby moją córeczkę spotkało to samo, więc staram się otaczać ją wyjątkowymi zabawkami. Bo wprawdzie tej ulubionej jej nie narzucę, ale mogę zadbać o to, by miała wybór. Ostatnio trafił do nas pluszak wyjątkowy i niepowtarzalny. Chcę Wam go dziś przedstawić - to Pacólik.




Pacólik to pluszowy królik stworzony przez Pac Design - teraz już rozumiecie pochodzenie tej dziwnej, na pierwszy rzut oka, nazwy :-) Nasz fioletowy gość jest dorodnym królikiem, uszytym z wysokiej jakości materiałów i dopracowanym w każdym szczególe. Ale wiecie z czego jeszcze się składa? Z gigantycznej dawki miłości włożonej w jego wykonanie...




Z technicznego punktu widzenia Pacólik jest w 100% bezpieczny nawet dla najmniejszego dziecka, bo jest pozbawiony plastikowych elementów, które maluch mógłby połknąć. Jego buźka jest wyszywana - tylko spójrzcie na tę uroczą minę. Ach, gdyby tylko dzieci zawsze tak chętnie słodko spały! Wewnętrzna część uszu oraz spód skoków uszyte są z wysokogatunkowej bawełny. Nie trzeba być ekspertem żeby zauważyć, że mamy do czynienia z najwyższą jakością, prawdziwe mistrzostwo jeśli chodzi o rękodzieło.




Nasz Pacólik zrobił piorunujące wrażenie na wszystkich domownikach z małą Perełką na czele. Nawet mój Tata był zachwycony, o psach nie wspominając ;-) Perełka była bardzo zainteresowana stworem, który jest tylko trochę mniejszy od niej. Momentalnie zaczęła go miętosić za uszy i przytulać. Niby "zwykła" przytulanka, a jednak dająca tyle radości. Czy stanie się tą ukochaną? Tu już decyzja nie należy do mnie. Gdyby należała - nie zawahałabym się ani chwili...



Pacóliki występują w trzech wielkościach (klik) i w wielu wariantach kolorystycznych, więc każdy znajdzie coś dla siebie i swojego malucha. Ale Pac Design to również niepowtarzalne koce, czapki i inne cudeńka. Czy widzieliście kiedyś kołderkę - łosia, amstaffa lub charta? No właśnie! Ja też nie! A u Pac Design takie cuda są na porządku dziennym. Bo oprócz nieprzeciętnych umiejętności i serca do tworzenia potrzebna jest także wyobraźnia.



Oprócz Pacólika trafiła do nas również poduszka w kształcie serca, wykonana z bawełny z flamingami i miętowego minky. Dopracowana w najdrobniejszym szczególe, z elegancką lamówką. Aż chce się do niej przytulić, przymknąć oczy i odpłynąć. Niby taka prosta rzecz - poduszka - a jednak tak piękna i elegancka, że aż nie mogę wyjść z podziwu.



Na przestrzeni ostatnich miesięcy miałam do czynienia z rękodziełem pod wieloma postaciami. Zawsze jestem pełna podziwu dla osób, którym się chce i które potrafią kilka skrawków materiału przeistoczyć w coś nadzwyczajnego. Za każdą tego typu manufakturą stoi osoba z pasją, nie inaczej jest i tym razem. Jest jednak coś, co wyróżnia Pac Design na tle pozostałych - to nieprzeciętnie wysoka jakość. Tak dopracowanej twórczości jeszcze nigdy nie spotkałam. Chapeau bas!



Gorąco zachęcam Was do odwiedzenia profilu Pac Design na Facebooku (klik). Nie pożałujecie ani jednej sekundy tam spędzonej!

Powiedzcie... Jak sytuacja wygląda u Was? Czy Wasze maluchy mają swoich ukochanych pluszowych przyjaciół? A może w Waszych rodzinach są pluszaki, które wręcz przechodzą z pokolenia na pokolenie?

wtorek, 8 listopada 2016

Wyprawkowo: urodzinowe zakupy u Lullalove

Często obiecuję sobie, że ze względu na pewne założenia budżetowe ograniczę trochę zakupy z gatunku "niekoniecznie niezbędnych w danym momencie". A potem wchodzę na fejsa, widzę jakąś super promocję i wszelkie postanowienia biorą w łeb. Tym razem "padłam ofiarą" urodzinowej promocji w Lullalove - z okazji trzecich urodzin przebojowej zabawki MR B (określenie "zabawka" jest tu mocnym uproszczeniem) można było liczyć na spory rabat, gratisy i darmową dostawę. Nie mogłam tego tak po prostu zignorować :-)




Zamówiłam klasyczną wersję bohatera całego zamieszania, czyli MR B w postaci sensorko-termoforo-zabawki, gryzak kauczukowy z bambusowym śliniakiem i wielofunkcyjne zawieszki ToGo. Gratisem do zamówienia był spory, porządny, papierowy skandynawski worek, który posłuży nam zapewne do przechowywania podręcznych zabawek, a także balonik z MR B.




Pierwsze, co rzuca się w oczy, gdy tylko otwieramy przesyłkę, to bardzo estetyczna forma zapakowania przedmiotów. Każdy produkt ma swój kartonik - porządny, ładny i, co najważniejsze, ze znaczkiem "Made in Poland". Tak tak, Lullalove to polska marka, trzeba o tym pamiętać i tym bardziej stawiać na rodzime produkty. Kartonowe opakowania nie tylko chronią zawartość przed ewentualnymi uszkodzeniami w transporcie, ale też powodują, że produkty Lullalove prezentują się bardzo efektownie i tym samym świetnie nadają się na prezent. Oj, chciałoby się dostawać takie podarki, a przecież Boże Narodzenie zbliża się wielkimi krokami :-)


SuperZabawka MR B




Takie coś. Z pozoru śmieszne. Ale jednak w jakichś powodów dzieci w różnym wieku, właściwie już od pierwszych miesięcy życia, darzą tego jegomościa ogromną sympatią. Świadczą o tym niezliczone ilości pozytywnych opinii, które możemy znaleźć w sieci. Jeszcze kilka lat temu byłby wytykany palcami, ale teraz świadomość rodziców jest już znacznie większa, więc z pewnością docenią kontrastowe kolory, metki o ciekawej fakturze czy szeleszczącą nóżkę. Na spodzie MR B ma duży otwór, w którym spokojnie zmieści się dłoń rodzica - więc może nam służyć też jako pacynka. Ale funkcja zabawki to tylko przykrywka. MR B w tej postaci jest także termoforem przydatnym w walce z kolką, ale także np. do rozgrzania dziecka podczas zimowego spaceru. We wnętrzu zabawki możemy umieścić wkład solny wielokrotnego użytku, który rozgrzeje naszego MR B do przyjemnej, ale nie za wysokiej temperatury. Gdy wkład przestanie grzać, wystarczy wygotować go we wrzątku i będzie on nadawał się do ponownego użycia. Dodatkowo do MR B dołączona jest obrazkowa instrukcja wykonywania masażu brzuszka noworodka. SuperZabawkę MR B kupicie TUTAJ. Wychodzi na to, że ten niepozorny pluszak o nietuzinkowej aparycji okaże się wielofunkcyjnym przyjacielem na lata. Na razie muszę go jednak ukrywać przed psem, który wciąż nie rozumie, że w domu zaczynają się pojawiać zabawki, które nie są przeznaczone do kontaktu z terierowymi zębami... :-)


SupeRRO Baby Hevea




Jak zwykle kupiony trochę na wyrost, bo przecież Perełka jeszcze uparcie siedzi w brzuchu. O gryzakach Lullalove słyszałam już wiele dobrego i tak naprawdę od dawna marzyłam o legendarnym już gryzaku drewnianym z serii Gryzole - a jak przyszło co do czego, zamiast drewnianego zamówiłam kauczukowy... SupeRRO Baby Hevea to połączenie gryzaka z naturalnego kauczuku i śliniaczka z tkaniny bambusowej. Gryzak jest miękki, mocowany do śliniaka za pomocą napy. Sam śliniak jest bardzo przyjemny w dotyku i estetyczny, również zapinany na napy, z dwustopniową regulacją obwodu. Myślę, że będzie to niezastąpione rozwiązanie, gdy tylko dotknie nas koszmar zwany ząbkowaniem... Kauczukowy gryzak ze śliniaczkiem obejrzycie i zamówicie TUTAJ.


Wielofunkcyjne zawieszki ToGo




Może i jestem trochę gadżeciarą, ale ten element zamówienia naprawdę oprócz wyglądu charakteryzuje się funkcjonalnością, którą doceni każdy rodzic. ToGo to komplet dwóch elastycznych zawieszek o regulowanej długości. Sprawdzą się podczas spaceru, do zamocowania kocyka, zabezpieczenia ulubionego pluszaka przed upadkiem czy rękawiczek przed zgubieniem. Oprócz spaceru - również w domu czy podczas podróży samochodem. Wszędzie tam, gdzie chcemy łatwo coś przymocować i uchronić przed upadkiem, zsunięciem czy zgubieniem. Ogranicza nas tylko nasza własna pomysłowość, w myśl zasady "potrzeba matką wynalazku". Kolorystyka zawieszek jest bardzo zróżnicowana - mamy do wyboru aż 10 różnych wzorów, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Tak naprawdę wszystkie są ładne, ale musiałam wybrać krokodyle. Wiadomo - gady... :-) Zawieszki ToGo kupicie TUTAJ.


Czy jestem zadowolona z zakupów? Bardzo. No może byłabym bardziej zadowolona gdybym takie cuda dostała w prezencie, ale moje otoczenie jeszcze nie do końca jest wyedukowane w tej kwestii i nie wie co, jako przyszła mama, chciałabym widzieć w naszej wyprawce. Dlatego jeśli macie w pobliżu rodziców z maluchem i nie wiecie co kupić w prezencie, MR B lub zawieszki ToGo będą dobrym wyborem, gwarantującym zadowolenie obdarowanych. Warto o tym pamiętać, bo do Świąt Bożego Narodzenia jest już coraz mniej czasu. Ja już też chyba zacznę pisać swój list do Świętego Mikołaja. Podrzucę mu kilka linków ze sklepu Lullalove :-)

czwartek, 13 października 2016

Wyprawkowo: dinozaury dla dziewczynki?!

Nie od dziś wiadomo, że spodziewamy się z Ukochanym córeczki, Perełki. Perełka oczywiście ma już wybrane imiona, ku naszemu zadowoleniu rozwija się prawidłowo. Dramatycznie też skraca się czas, w którym do nas dołączy. Wg terminu - niecały miesiąc, ale jako że Perełka ustawiła się pupą do "wyjścia" i nic nie wskazuje na to, żeby miała się jeszcze obrócić do prawidłowej pozycji ewakuacyjnej - grozi nam poród przez cesarskie cięcie, czyli zapewne poznamy się bliżej jeszcze przed terminem...


Ale do rzeczy. Ku zdziwieniu, a czasami i przerażeniu dalszego otoczenia (bo rodziny już nic nie zaskoczy) w perełkowej wyprawce oprócz słodkiego różu, motywu misiów i króliczków pojawiają się też masowo... dinozaury. Wprawdzie wyginęły już dawno temu, ale na niemowlęcej garderobie i akcesoriach na szczęście mają się świetnie. Dlaczego na siłę uszczęśliwiam małą dziewczynkę dinozaurami? Sprawa jest banalnie prosta i jednocześnie dość dziwaczna, jak ja i my wszyscy tu dookoła :-) Otóż wiele lat temu moja kochana Siostra nadała mi pseudonim operacyjny "Gad", ze względu na mój, nazwijmy to, specyficzny charakter :-) Na początku strasznie mnie to irytowało, później przywykłam, a jeszcze później to pokochałam, więc w moim otoczeniu zaczęły się pojawiać elementy z gadami, głównie biżuteria. Gdy natomiast okazało się, że jestem w ciąży, zanim jeszcze poznaliśmy płeć dziecka, zostało ono z miejsca ochrzczone "Małym Gadem" i moja Siostra rozpoczęła gorączkowe poszukiwania śpioszków, kaftaników i zabawek w krokodyle i przede wszystkim dinozaury właśnie. Tak oto odgórnie zapadła decyzja, że nasze maleństwo oprócz motywów typowo dziewczęcych, będzie "uszczęśliwione" również gadami różnej maści :-)


Jakie było moje zdziwienie i radość jednocześnie, gdy pewnego dnia buszując po Facebooku natknęłam się na zdjęcia przytulanek z mojej ukochanej konfiguracji materiałowej bawełna + minky, ale tym razem oprócz kotków, słoników i żyrafek (którym oczywiście też niczego nie brakowało) zobaczyłam mroczny obiekt pożądania. Długa szyja, grzbiet, ogon... Tak jest, dinozaur we własnej osobie! Autorem tego cuda okazała się przemiła pani z Leniuchowe minky (KLIK). Nie mogłam się powstrzymać :-) Ogromnym plusem zamówień u Leniuchowe minky jest to, że możemy dowolnie zestawiać wybrane przez siebie wzory i kolory materiałów, w ramach dostępnego katalogu. To daje pole do popisu. Zdecydowałam się na połączenie bawełny w czarno-białe zygzaki (czyli kontrastowe zestawienie kolorystyczne w sam raz dla zupełnego maluszka) z wrzosowym minky. Złożyłam zamówienie i cierpliwie czekałam. Realizacja trwała dosłownie chwilkę i już po paru dniach mogłam się cieszyć z przesyłki. W środku, oprócz upragnionego dinozaura, czekały na mnie aż trzy niespodzianki. Po pierwsze: gryzako - zawieszka przymocowana do tasiemek sensorycznych. Po drugie: dinozaur ma wszytą grzechotkę, jestem zachwycona! I po trzecie: w prezencie otrzymałam szeleścik wykonany z tych samych materiałów, więc mam super komplet zabawek. O wiele fajniejszy i bardziej funkcjonalny niż się spodziewałam! Jeśli zaś chodzi o samo wykonanie zabawki, jest ono absolutnie perfekcyjne. Poniżej możecie ocenić we własnym zakresie :-)








Gorąco zachęcam Was do zapoznania się z ofertą Leniuchowe minky (przypominam: KLIK). Jestem przekonana, że każdy znajdzie tam coś dla siebie i dla swojego dzieciątka - a możliwość współuczestniczenia w tworzeniu własnej zabawki (w postaci wyboru materiałów) daje nam dodatkową satysfakcję. Polecam! A tymczasem lecę szukać kolejnych dinozaurów :-)

sobota, 8 października 2016

Wyprawkowo: cudaczny Cudak Mom’s Care – może też na prezent?

Tak się akurat składa, że wśród naszych znajomych występuje właśnie istny wysyp dzieci. Nie umawialiśmy się, po prostu tak wyszło. Ciągle okazywało się, że jeszcze ci spodziewają się maluszka, a potem że tamci. Po prostu komedia ;-) Niedługo wybieramy się z wizytą do jednego z takich maluchów, urodzonego w lipcu. Oczywiście podstawą jest prezent dla nowego obywatela – to jest taka sama frajda jak kupowanie gadżetów dla swojego rezydenta brzucha. Miałam już kupioną książeczkę kontrastową i grzechotkę, ale brakowało mi jeszcze jednego elementu. Czegoś oryginalnego, pomysłowego i wszechstronnego. Zaczęło się wertowanie Internetu…




Szukam, przeglądam, patrzę, a tu takie dziwne coś: uszy (?), oczy, główka z lusterkiem, nóżki. Niezła kombinacja, nie ma co! Producent słusznie nazwał to stworzenie Cudakiem. A producent nie byle jaki, bo polski. Jak zapewne pamiętacie, jestem wielką fanką polskich firm, bo trzeba wspierać to, co nasze. A tu, choć marka Mom’s Care brzmi „obco”, jej właścicielem i producentem jest jak najbardziej krajowa firma Hencz Toys. OK, zobaczymy… Na wszelki wypadek kupiłam dwie sztuki: jedną dla synka znajomych, a drugą dla naszej Perełki, żeby nie była poszkodowana jak już zdecyduje się do nas dołączyć. Samego Cudaka chyba muszę opisać w podpunktach, żeby było czytelnie i żeby niczego nie pominąć…




A więc nasz Cudak Mom’s Care, patrząc od góry, wygląda następująco:
  • uszy wykonane są z jednej strony z materiału typu „dresówka”, a z drugiej - frotte
  • jedno ucho ma plastikowy klips, przy pomocy którego zabawkę możemy zamocować np. do wózka
  • drugie ucho ma plastikowy gryzak, który może też pełnić funkcję zaczepu i który wreszcie możemy zdemontować (ucho ma zapięcie na napę) i w jego miejsce wstawić np. ulubiony smoczek malucha lub cokolwiek innego – ogranicza nas tylko wyobraźnia i zdrowy rozsądek ;-)
  • oczy – haftowane na materiale frotte – bezpieczne i fajne do „obłapiania” małymi paluszkami
  • głowa – frotte, z wypełnieniem, grzechotką, lusterkiem (oczywiście z PVC) i metką producenta (same atrakcje!), do tego front główki jest czarno-biały, więc noworodkowi na pewno przypadnie do gustu
  • jedna nóżka – front z minky, tył z czarno-białej bawełny plus miękkie wypełnienie i kolorowe metki
  • druga nóżka – odwrotnie: przód z czarno-białej bawełny (ale inny wzór), a tył z minky plus również trzy metki – tylko tutaj w środku zamiast miękkiego wypełnienia mamy szeleszczący materiał





Muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem jak wiele ciekawych, stymulujących rozwój maluszka, elementów udało się producentowi „upchnąć” w jednej, tak niepozornej zabawce. Tu naprawdę jest wszystko! Odnoszę wrażenie, że tak pomysłowej zabawki sensorycznej w przedziale wiekowym 0+ jeszcze nie widziałam i jestem przekonana, że będzie to hit u naszych maluchów. A póki co muszę Cudaka chować przed moim wścibskim psem, bo jak coś jednocześnie szeleści i grzechocze, to na pewno trzeba to „obejrzeć zębami”… :-)




Podsumowując, Cudak Mom’s Care jest zabawką bardzo wszechstronną, wręcz idealną. Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na zakup. Jest to doskonały pomysł na drobny prezent dla każdego malucha, w ogóle nie ma się nad czym zastanawiać, no może nad wyborem wersji kolorystycznej, bo oprócz różowej i niebieskiej (widocznych tu na zdjęciach) jest jeszcze czerwona. Co więcej, asortyment Mom’s Care jest znacznie szerszy i warto się z nim zapoznać (KLIK). Niektóre z zabawek miałam ostatnio okazję oglądać w warszawskim sklepie Świat Dziecka i jestem absolutnie zakochana w żyrafach (wybór jest trudny, bo są trzy – każda piękna) i lisku – spirali na wózek czy też na łóżeczko. Zobaczcie, bo naprawdę warto! Pomysłowe, wszechstronne, piękne, polskie – same plusy!



Kochani, przy okazji przypominam o konkursie, w którym przy bardzo niewielkim wysiłku można wzbogacić się o komplet biżuterii – szczegóły na FB: KLIK Zapraszam! Im więcej się nas zbierze, tym szybciej będę w stanie przeprowadzić kolejny konkurs, z ciekawą nagrodą od sponsora!

sobota, 24 września 2016

Wyprawkowo: postępujące uzależnienie od minky – czy to się leczy?

To już przestaje być śmieszne. Mam obsesję na punkcie materiału minky i ciągle korci mnie żeby zamawiać nowe przytulanki. Tylko dzięki resztkom silnej woli i ograniczonemu budżetowi nie zaopatrzyłam się jeszcze w kocyk lub najlepiej od razu cały komplet do wózka, wraz z poduchą. Niedawno pisałam o uroczym króliku La Millou, super fajnym serduszku autorstwa Orchisa Handmade oraz o poduszce motylek marki MimiNu. Dziś pora na kolejne dwie zdobycze, którym nie potrafiłam się oprzeć. Oto one!




Na gryzaki jest jeszcze o wiele za wcześnie. Kto normalny kupuje gryzaczek dziecku, które jeszcze przynajmniej miesiąc powinno grzecznie czekać w brzuchu? No ale fajny był, więc na co miałam czekać… Zaopatrzyłam się w gryzak na bazie niemalowanego kółeczka z drewna klonowego. Do tegoż kółeczka przytwierdzone są królicze uszy – z jednej strony minky, z drugiej bawełna. Między nimi – szeleszczący materiał. Całość estetycznie wykonana i na tyle zgrabna, że powinna się stabilnie trzymać w perełkowej łapce. Na metce marka aaKUKU, na FB polecam szukać pod hasłem Eudemon. Tym razem spośród kilku dostępnych wzorów wybrałam kolorystykę typowo dziewczęcą, tzn. malinowy róż i kwiatuszki, przesłodko. Uznałam, że moja Perełka nie może mieć samej mięty czy zieleni, w końcu coś różowego być musi, chociażby po to, żeby babcie się nie czepiały, że wychowuję „chłopczycę”…




Było mi mało, w końcu jestem pazerna. Szukałam dalej, tym razem czegoś kompaktowego, do zabawy, ale i do wtulenia się. Jest! Niedużych rozmiarów przytulanka w kształcie kurki, producent – Makaszka. Kurka również jest wykonana w już znany sposób, tj. z jednej strony minky, z drugiej bawełna. Czubek i ogonek zostały zrobione z kolorowych tasiemek, które będą pobudzały zmysły malucha. Dodatkowo, kurka została wyposażona w plastikowy gryzak, który również może posłużyć jako zawieszka do wózka czy łóżeczka. Tym razem wybrałam sobie wzór „Zielony Las”, nie mogłam się oprzeć temu zestawieniu. Jak już dobrze wiecie, jestem za tym, żeby wspierać polskich producentów, więc gorąco zachęcam do zapoznania się z ofertą Makaszki – a jest w czym wybierać. Poduchy, kocyki, wkładki do wózka, mufki… Moją absolutną faworytką jest poduszka Świnka Chudzinka – zresztą zobaczcie sami… Niewątpliwą zaletą jest to, że można wszystkie wybrane artykuły zamówić w tym samym wzorze, jednocześnie tworząc niepowtarzalny komplet akcesoriów dla maleństwa. I w tym momencie człowiek żałuje, że domowy budżet nie jest z gumy, bo chciałoby się zamówić i to, i to, i tamto…





Jak myślicie? Czy uzależnienie od minkygadżetów jest uleczalne? Czy w ogóle powinno się je leczyć? Jestem przekonana, że moja (tzn. mojej Perełki!) kolekcja będzie się powiększać, zwłaszcza że z każdym dniem coraz bardziej doskwiera mi brak w tej kolekcji jakiegoś przytulnego kocyka. Najlepiej na tyle dużego, żebyśmy mogły się pod nim schować obie, jak już będziemy razem, w długie, jesienne wieczory. Nie mogę się doczekać…





Kochani, przy okazji przypominam o konkursie, w którym przy bardzo niewielkim wysiłku można wzbogacić się o komplet biżuterii – szczegóły na FB: KLIK Zapraszam! Im więcej się nas zbierze, tym szybciej będę w stanie przeprowadzić kolejny konkurs, z ciekawą nagrodą od sponsora!