piątek, 19 maja 2017

Poważna wada późnego macierzyństwa, o której rzadko się mówi

Coraz więcej kobiet zostaje mamami w późniejszym wieku. Czy to za sprawą świadomej, przemyślanej decyzji o odłożeniu macierzyństwa na później ("w pierwszej kolejności kariera", "najpierw muszę się wyszaleć" itd.), czy też ze względu na to, że tak potoczyły się ich losy (względy zdrowotne, brak odpowiedniego partnera itp.). Bez względu na to, do której grupy się zaliczasz, masz do czynienia z tymi samymi wadami i zaletami tego rozwiązania. Osobiście do tej pory widziałam głównie zalety. Jest jednak jedna taka wada późnego macierzyństwa, która z każdym dniem coraz bardziej mi doskwiera. I zdecydowanie za rzadko się o niej mówi...


Moja Mama urodziła mnie w wieku 35 lat, choć byłam już jej drugim dzieckiem - mam znacznie starszą siostrę. Jeśli dodamy do tego mój wiek, szybko okaże się, że moi Rodzice są już po 70-tce. I właśnie zostali dziadkami. Choć szczęśliwie pozostają w dobrym zdrowiu, nie mają już tej młodzieńczej werwy i siły, co jeszcze kilkanaście lat temu. A tu nagle takie wyzwanie. Ich pierwsza, długo wyczekiwana wnuczka. Przy małym dziecku dziadkowie są na wagę złota, ale muszą też mieć sporo siły.

Weźmy na przykład moich dziadków od strony Mamy. Choć mieli troje wnucząt, każde z nas traktowali na równi, z należytą uwagą. I z uczuciem. Dziadek uczył mnie jeździć na rowerze, cierpliwie biegając za mną po drodze. A na łące zrywał mi takie niebieskie kwiaty, okrutnie kłujące, bo tak bardzo mi się podobały. Babcia z kolei była królową słodkości. Karpatka i faworki - takich nie robi nikt! I pączki - zawsze wysmażone na wiór, wręcz spalone, ale przygotowane z sercem. Miałam 11 lat gdy odeszli. Mało. Zdecydowanie za mało... Ile jeszcze moglibyśmy razem zrobić, gdyby dano nam więcej czasu?!


Dziadkowie mają do odegrania w życiu dziecka ważną rolę. Mają bezcenne pokłady mądrości życiowej do przekazania. I nie oszukujmy się - często pozwalają na znacznie więcej niż rodzice. Już widzę to po zachowaniu moich Rodziców, a przecież Perełka ma zaledwie pół roku. Aż strach pomyśleć co będzie dalej. Kompletnie owinie ich sobie wokół palca. Ale dziadkowie są potrzebni nie tylko dziecku. Młodzi stażem rodzice często potrzebują wsparcia, choćby miało ono polegać na zrobieniu i podstawieniu pod nos herbaty. Wiem co mówię - sprawdzone... W idealnym świecie babcia ma czas i siłę żeby zająć się dzieckiem, pójść z nim na spacer, zaprowadzić do przedszkola. Nie chcę żeby źle to zabrzmiało, ale to właśnie babcia często zastępuje nianię. W moim przypadku od początku wiedziałam, że to już nie będzie miało miejsca. I to nie z braku chęci u mojej Mamy, lecz z powodu jej wieku i mniejszej ilości energii do opieki nad żywym srebrem.


Co tak właściwie chciałam przekazać? To, że decydując się na późne macierzyństwo musimy się liczyć z konsekwencjami. W tym przypadku nikt nie zyskuje, wszyscy tracą. Dziecko - energicznych dziadków - czy w ogóle będzie ich pamiętać? Dziadkowie - cierpią, bo są świadomi swoich ograniczeń - chcieliby, a nie mogą. Rodzice - bo nie otrzymają od dziadków pomocy w aż tak szerokim zakresie. Oczywiście, moi Rodzice cieszą się, że zostali dziadkami, ale ja... żałuję, że nie dałam im tej radości wcześniej. I czasami chodzi mi po głowie taka myśl... Żeby tylko zostali z nami na tak długo, by ONA dobrze ich zapamiętała...

2 komentarze:

  1. To prawda, co napisałaś, ale często nie myślimy o tym przesuwając decyzję o macierzyństwie. Słyszałam Kiedyś kwestię, ze córki powielają matkę co do posiadania dziecka i w podobnym wieku jak ich mamy je rodzą, u mnie się to sprawdziło. Pierwsza córcia przyszła na świat kiedy miałam 28 lat, a młodsza 32 lata, moi rodzice mieli wtedy odpowiednio mama 57 lata, tata 59 lat, mama 61 lat, tato 63 lata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstyd się przyznać, ale kompletnie o tym nie myślałam, dopiero "wyszło w praniu"...

      Usuń