Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 listopada 2017

Czy i jak kupować ubranka na Aliexpress?

Aliexpress, czyli ogromny chiński portal zakupowy, asortyment ma bardzo szeroki, także jeśli chodzi o ubranka dziecięce. Czy warto je tam kupować? Na co należy zwracać uwagę? Jako że na Aliexpress zamawiam ostatnimi czasy naprawdę dużo, chętnie podzielę się z Wami swoimi doświadczeniami.


Jaki rozmiar wybrać?

Na początku można się pogubić. Znajdujesz fajne ubranko, chcesz wybrać rozmiar, a tam jakieś dziwadła: 24M, 2T, 3T zamiast znanej nam rozmiarówki typu 74, 80, 86. Możesz sobie pomyśleć, że 24M to 24 miesiące, 2T - 2 lata itd. Niestety, to byłoby zbyt proste. Można łatwo się oszukać jeśli patrzymy tylko na oznaczenie rozmiarów, bo różnice bywają naprawdę spore. Jest na to jedna rada: zmierzyć ubrania dziecka w pożądanym rozmiarze, a następnie zerknąć na tabelę rozmiarów udostępnioną przez sprzedawcę w opisie przedmiotu. To daje nam szansę na zamówienie odpowiedniego rozmiaru, stanowi też podstawę do ewentualnej reklamacji, jeśli wymiary będą inne niż w tabeli (zazwyczaj sprzedawcy zastrzegają sobie margines błędu 2-3 cm). Tak więc rozmiar rozmiarem, ale decydujące niech będą wymiary z tabelki.

Jaki to materiał?

Z mojego doświadczenia wynika, że dość często skład materiałowy jest wielką niewiadomą. Sprzedawcy w opisach potrafią podawać różne cuda. Najdziwniejszy i jednocześnie najbardziej absurdalny opis, jaki znalazłam, to "kaszmir" w odniesieniu do zwykłego, niemowlęcego body. Często też materiał określany mianem "cotton" okazuje się być bawełną, ale z domieszką czegoś sztucznego. Ci bardziej uczciwi sprzedawcy piszą w takim przypadku o "cotton blend", a czasem nawet podają szczegółowy skład wraz z wartościami procentowymi. Zdarzało mi się jednak poznać prawdziwy skład materiału dopiero po przeczytaniu metki, albo... wcale - bo niektóre rzeczy żadnej metki nie miały.




Kiedy przyjdzie paczka?

No właśnie... To są Chiny. Paczka może przyjść za 3 tygodnie, a może i za 2 miesiące. Albo i lepiej! Trzeba to mieć na uwadze wybierając rozmiar, bo przecież dziecko rośnie jak na drożdżach i za miesiąc czy dwa będzie już odpowiednio większe. Trzeba też o tym pamiętać kupując ubranie przeznaczone na konkretną porę roku, jak np. kurtkę zimową czy kostium kąpielowy. I wreszcie: jeśli potrzebujemy danego ubrania na konkretną uroczystość o ustalonej dacie (np. sukienka na chrzciny czy wesele), warto złożyć zamówienie z takim wyprzedzeniem, żeby w razie czego mieć jeszcze czas na realizację jakiegoś planu B, gdyby okazało się, że paczka nie zdąży przyjść albo też ciuszek okaże się niezgodny z naszymi oczekiwaniami. Właśnie w ten sposób użerałam się z sukienką na chrzciny. Jedna okazała się dużo za mała, a druga nie przyszła wcale, więc ostatecznie jak niepyszna zamówiłam kieckę w Smyku.

Co z jakością?

Tu nie ma reguły. Jest tylu producentów, że na dobrą sprawę można się spodziewać wszystkiego. Czasem coś, co na zdjęciach sprzedawcy prezentuje się rewelacyjnie, w rzeczywistości okazuje się tylko "ubogim krewnym" przedmiotu ze zdjęcia. Niby podobne, ale jednak nie do końca, tak jakby Chińczycy próbowali podrabiać samych siebie ;) Dlatego warto kupować przedmioty, które mają feedbacki (tj. oceny innych osób, które już otrzymały swoje paczki), najlepiej jeśli ocena ta zawiera też zdjęcia. W ten sposób możemy uniknąć rozczarowania albo też utwierdzić się w przekonaniu, że to, co przychodzi w paczce, faktycznie przypomina to cudo z opisu aukcji.

Czy to się opłaca?

Różnie. Mnóstwo rzeczy można kupić w naprawdę atrakcyjnych cenach, inne są droższe niż ich krajowe odpowiedniki. Tu już decyzja należy do nas: czy koszt jest decydującym czynnikiem, czy też zechcemy zapłacić ciut więcej np. za wzór, którego nie otrzymamy w Polsce. Warto też pamiętać o wyprzedażach i kuponach, które pozwalają na uzyskanie jeszcze niższych cen. Przykładowe ceny: za niebieską bluzę z gwiazdką zapłaciłam 12,95 zł, za granatową kamizelkę 14,20 zł, a za legginsy z ptaszkiem - 7,20 zł. Niewątpliwie moją najukochańszą kategorią są jednak skarpetki, które są naprawdę super jakościowo, a dzięki różnym kuponom zazwyczaj udaje mi się je "wyrwać" za śmieszne pieniądze rzędu 0,35 - 1,10 zł za parę.





Czy to bezpieczne?

Szczerze? Nie wiem. Nie zagwarantuję Wam, że barwniki użyte do farbowania materiałów są bezpieczne i mają jakieś atesty. Pocieszający może być jedynie fakt, że wiele sieciówek szyje w Chinach. A Smykowa marka Cool Club? Albo 5.10.15? No właśnie... Czasem zdarza się, że takie aliexpressowe ubranko po wyjęciu z opakowania cuchnie chemią, to fakt. Zazwyczaj jednak pierwsze pranie rozwiązuje problem. Osobiście nie boję się ubierać dziecka w chińskie ciuszki, ale to już kwestia indywidualnej decyzji każdego rodzica.

Co oprócz ubrań?

Oprócz ciuchów znajdziemy też całą masę dodatków. Czapki, szaliki, chustki, ale też akcesoria do włosów dla małych księżniczek. Tak jest - dzikie ilości spinek, kokardek, opasek. Można dostać oczopląsu. Oczywiście są też buty, ale do nich podchodzę z trochę większą rezerwą ze względu na ogólnie pojętą jakość: podeszwy, wkładki itp. Mamy ze dwie pary i kolejne dwie w drodze, ale chyba jednak wolę bazować na sprawdzonych markach obuwniczych. Wyjątkiem są skórzane paputki - w promocji i z kuponami można je wyrwać za kilkanaście złotych, a jakościowo są naprawdę świetne. Mamy już kilka par w różnych rozmiarach - na zapas.



Podsumowując: czy warto?

Moim zdaniem tak. Te ceny, ten wybór, te okazje... I wreszcie ta adrenalina podczas otwierania przesyłki ;) To nic, że czasem trafi się jakiś mniej udany zakup, że czasem paczka wcale nie dotrze. Przypominam jednak, że w przypadku Aliexpress zaginięcie paczki nie oznacza utraty pieniędzy, bo można się ubiegać o zwrot należności. Spróbujcie, naprawdę warto.

Czy macie jakieś swoje ubraniowe hity z Aliexpress? A może mimo wszystko coś Was powstrzymuje przed zakupem?

czwartek, 14 września 2017

AliExpress czyli garść informacji o zakupach u Chińczyka

Istnieje w sieci pewne miejsce. Jeśli jeszcze go nie znasz, masz szczęście! Kusi jak gejsza i wciąga jak bagno. To AliExpress...


Co?!

AliExpress to gigantyczna platforma handlowa, dzięki której można zamawiać towar bezpośrednio od chińskich sprzedawców. Co tam znajdziemy? Nie będzie w tym wielkiej przesady, jeśli powiem, że wszystko. Elektronika, biżuteria, ubrania, zabawki - lista kategorii jest naprawdę długa. Kupisz telefon i baloniki, łyżeczkę do herbaty i buty w kształcie gołębia. Jeśli Twoja wyobraźnia coś sobie wykombinuje, z dużą dozą prawdopodobieństwa Chińczycy już mają to wystawione na sprzedaż.


Chciałabym ale się boję...

Wiem jak jest. Słyszysz o składaniu zamówienia w Chinach i momentalnie zaczynają się pojawiać wątpliwości. Sama to przerabiałam. Zanim zgłębiłam temat i zdecydowałam się zamówić pierwszy drobiazg, minęło sporo czasu. Wszyscy już dawno kupowali, a ja wciąż myślałam, że to jakaś skomplikowana operacja. Bzdura! Zaraz rozprawię się z Twoimi wątpliwościami ;)
  • Koszty przesyłki są bardzo wysokie. | Eee tam. Bardzo dużo towarów ma darmową dostawę. Tym samym rzeczy tanie są naprawdę tanie, czasem są to dosłownie groszowe sprawy. Towary z darmową wysyłką dość łatwo wyłowimy stosując odpowiedni filtr w wyszukiwarce produktów.
  • Przesyłki idą bardzo długo. | To trochę loteria. Czasem przesyłka idzie dwa tygodnie, a czasem kilka miesięcy, jeśli gdzieś zabłądzi po drodze. Zazwyczaj w ciągu miesiąca zamówienia mam już u siebie. Oczywiście nie ma porównania do zakupów krajowych, które są realizowane z dnia na dzień, ale można się do tego przyzwyczaić.
  • Trzeba płacić w dolarach ponosząc koszt przewalutowania. | To była moja główna obawa, a lenistwo i ignorancja długo nie pozwoliły mi "odkryć" jak jest naprawdę. Otóż owszem: ceny podane są w dolarach (można sobie ustawić wyświetlanie cen również w innych walutach, w tym i PLN), ale płacimy normalnie, w złotówkach, nie ponosząc dodatkowych kosztów.
  • Trzeba mieć kartę kredytową i podać jej numer. | Można, ale nie trzeba. Jeśli nie chcesz płacić kartą, wybierasz opcję "innych metod płatności", a tam kryją się m.in. Przelewy24. Można zapłacić szybkim przelewem typu mTransfer albo BLIKiem. Ekspresowo, bezpiecznie i za free.
  • Sprzedawca może mnie oszukać i nie wysłać towaru. | AliExpress działa tak, że opłata za zamówienie wcale nie trafia od razu do sprzedawcy. Jest ona odnotowana w systemie, ale zostaje przekazana sklepowi dopiero w momencie, gdy potwierdzisz otrzymanie przesyłki lub automatycznie po zakończeniu okresu ochrony, w którym przesyłka powinna do Ciebie dotrzeć. Jeśli przesyłka nie dotrze w tym terminie, otwierasz tzw. spór i w ogromnej większości przypadków AliExpress zwraca pieniądze. Jeśli zaś sprzedawca w ogóle nie wyśle zamówienia w deklarowanym przez siebie w ofercie terminie, pieniądze automatycznie wracają na Twoje konto. Sprawdzone - działa.
  • Boję się, że dostanę jakieś badziewie albo towar ulegnie uszkodzeniu w transporcie. | Jest taka opcja. AliExpress to takie trochę "zakupy z niespodzianką". Nigdy na 100% nie wiadomo co przyjdzie, ale ten dreszczyk emocji jest całkiem zabawny ;) Warto dokładnie czytać opisy aukcji i ewentualne opinie (feedback) osób, które już na tej aukcji kupiły. W przypadku zakupu odzieży czy butów trzeba koniecznie patrzeć na tabele rozmiarów i wartości w centymetrach, a nie na same rozmiary. Jeśli przyjdzie do nas coś niezgodnego z opisem lub uszkodzonego, robimy zdjęcia (można też nakręcić film) i zakładamy spór o częściowy lub całkowity zwrot pieniędzy. Sprawdzone - działa.

Można jeszcze taniej!

Ceny na AliExpress zazwyczaj są atrakcyjne, nawet bardzo. Ale to nie znaczy, że nie może być lepiej. Można kupować jeszcze taniej. Jak? Już mówię...
  • Co jakiś czas organizowane są wyprzedaże i wtedy faktycznie ceny często są jeszcze niższe. Bezpieczniej jest jednak obserwować dany przedmiot jeszcze przed startem wyprzedaży, bo sprzedawcy potrafią kilka dni wcześniej sztucznie zawyżyć cenę tylko po to, żeby później móc się pochwalić super extra atrakcyjną obniżką.
  • Niektórzy sprzedawcy oferują kupony (trzeba je "pobrać") i zniżki (naliczają się automatycznie) na zakupy w swoim sklepie. Polega to na tym, że otrzymujesz zniżkę w wysokości X jeśli zrobisz zakupy za kwotę Y. Niewątpliwie najciekawsze są kupony typu 1/1,01 czy 2/2,01, czyli np. obniżające wartość o dolara przy zakupie za minimum... dolara i jednego centa. Tak jest. To oznacza, że czasem udaje się kupić coś za grosze. Dosłownie.
  • Kupony można też uzyskać w inny sposób, a mianowicie wymieniając tzw. coinsy, czyli wirtualne monety, które zbiera się w aplikacji mobilnej Aliexpress (za codzienne wizyty, gry, pisanie komentarzy etc.). W specjalnej sekcji "Coins & coupons" mamy spory wybór kuponów do sprzedawców z różnych kategorii. Wielokrotnie z tego korzystałam, naprawdę warto.
  • Kupony rozdaje też AliExpress - w różnych grach i zabawach. Mogą one posłużyć do obniżenia wartości zakupów całego koszyka, nawet jeśli mamy w nim towar od różnych sprzedawców. Aktualnie w aplikacji trwa zabawa, w której w każdym tygodniu można zdobyć kupon 1/10, czyli obniżający wartość koszyka o 1 dolara, o ile znajdują się tam towary o łącznej wartości przynajmniej $10.


Jak mogłam bez tego żyć?

O chińskich hitach zakupowych mogłabym spokojnie stworzyć osobny wpis i byłby on całkiem obszerny. Kiedyś na pewno go opracuję. Są jednak przedmioty, które szczególnie przypadły mi do gustu. Ba! Zastanawiam się nawet jak mogłam bez nich funkcjonować. Oto kilka z nich.
  • Suszarka (stojak) do butelek, talerzyków i innych gadżetów małego człowieka. Mój najlepszy zakup. Nie wiem czy jest to podróbka czegoś znanego, nie wnikam w to. Wiem tylko, że ta plastikowa tacka i kilka "patyczków" to naprawdę genialne rozwiązanie, dzięki któremu miski, łyżeczki i elementy laktatora po myciu spokojnie sobie schną, a nie walają mi się między naszymi talerzami albo też na blacie kuchennym, ułożone na kawałku ręcznika papierowego (jak robiłam wcześniej). Najlepiej wydane 16 zł (w promocji i z kuponem) na AliExpress.
  • Dziecięce podkolanówki z liskiem, znane i lubiane. Inwestycja rzędu 1 dolara. Wygodne, estetyczne, dobrze wykonane. Hit wśród mam buszujących na Ali, więc mam i ja. Z pięć par, bo są świetne. 
  • Uchwyt na palec, przyklejany do obudowy smartfona. Genialny w swojej prostocie, powoduje że smartfon nie wypada z ręki, a i łatwiej w nim dłubać jedną ręką. Kupiony za oszałamiającą kwotę 37 groszy (super hiper promocja u sprzedawcy - polecam wygooglować hasło "cebula deal"). Ma jeden mankament: gdy zbyt długo trzymam telefon w ręce, klej uchwytu rozgrzewa się od ciepłoty dłoni i uchwyt odpada. Taki znak, że już czas odłożyć telefon ;)
  • Kosz na pranie - duży, solidny, wygodny. Używam go jako przechowalnię czystych dzieciowych ubranek. Będzie dobry też na zabawki i wszystkie inne szpargały. Kupiony w promocji za jakieś 25 zł.






To tylko 4 rzeczy z jakichś 140 kupionych przeze mnie w ciągu ostatnich kilku miesięcy, ku rozpaczy i przerażeniu mojego listonosza. Oczywiście, zdarzały się też niewypały, ale o tych nawet nie chcę myśleć. Zresztą nietrafiony zakup (np. za mały ciuch) zawsze można wystawić na sprzedaż w jednej z aliexpressowych grup na Facebooku - bo to, co mi nie przypadło do gustu, może być jednocześnie przedmiotem pożądania innej osoby.

Teraz Twoja kolej...

Dlaczego powstał ten wpis? No jak to?! Z jakiej racji tylko ja mam przepuszczać pieniądze na rzeczy niezbędne i na te kompletnie bezużyteczne? Ty też możesz spróbować, to nic strasznego. Jeśli jeszcze masz wątpliwości albo dodatkowe pytania, pisz śmiało - tu na blogu lub na Facebooku. Jeśli tylko będę potrafiła - podpowiem co i jak :) Miłego polowania!

Przyznaj się... Kupujesz u Chińczyków? Jaki jest Twój najlepszy zakup? A jeśli nie kupujesz - co Cię powstrzymuje? Daj znać!

środa, 12 kwietnia 2017

6 hitów zakupowych ostatnich tygodni

Muszę się Wam do czegoś przyznać, tak w ramach terapii. Lubię wydawać pieniądze i to niekoniecznie tylko na rzeczy niezbędne. Wystarczy, że chcę sobie po prostu poprawić humor (to takie typowo "babskie") albo trafię na jakąś promocję. Kiedyś moim łupem padały głównie buty, torebki i biżuteria, ale odkąd pojawiła się ONA, zakupy wyglądają kompletnie inaczej... Zobaczcie co dopadłam na przestrzeni ostatnich tygodni i z czego jestem naprawdę zadowolona. Może znajdziecie coś dla siebie?


1. otulacz muślinowy Lullalove

Odnoszę wrażenie, że każdy normalny rodzic zaopatruje się w otulacze na etapie kompletowania wyprawki dla noworodka. Kto z nas nie widział bowiem uroczych zdjęć niemowląt owiniętych szczelnie jak w kokonie? Otóż ja jak zwykle muszę zrobić po swojemu i pierwsze otulacze kupiłam gdy Perełka miała skończone 4 miesiące. Spowijania i wszelkich czynności jemu podobnych szczerze nie znosiła, każda próba kończyła się wrzaskiem, więc przecież nie będę się kopać z koniem. Ale gdy maluch jest już większy - otulacz naprawdę może się przydać. Jako że naprawdę pokochałam polską markę Lullalove, to tam skierowałam pierwsze kroki. Zamówiłam otulacz muślinowy (40% bambus, 60% bawełna) w "dziewczyńskim" wzorze i obgryzając pazury czekałam na przesyłkę. To była miłość od pierwszego wejrzenia: miękki, przewiewny, leciutki. Sama chętnie bym się nim przykryła, ale rozmiar 100 x 100 cm raczej na to nie pozwoli ;) Pozwoli natomiast na wykorzystanie go na tysiąc sposobów przy dziecku. Jako lekki kocyk w domu lub na dworze, jako prześcieradełko albo zasłonka do wózka, chroniąca przed słońcem (czy wiecie, że wiskoza bambusowa chroni przed promieniami UV?), nawet jako lekka moskitiera czy ręcznik. Cudo! Mój absolutny numer jeden, właśnie zamówiłam kolejny, bo moja pazerność nie zna granic. Otulacz muślinowy Lullalove zamówisz tutaj. A jeśli chcesz go mieć taniej, zaglądaj do działu "II gatunek" - można tam znaleźć świetne produkty w atrakcyjnych cenach i zaopatrywanie się tam nie jest żadną ujmą na honorze. Sama często to robię i bardzo sobie chwalę :)






2. klipsy do wózka Dreambaby

Skoro już mam ten boski otulacz, dobrze by było mieć możliwość zamocowania go do wózka. Na początku próbowałam go przywiązywać do rączki gondoli, ale nie oszukujmy się: było to upierdliwe. Pewnego dnia, buszując po sklepach internetowych, natknęłam się na klipsy do wózka znanej marki. Cena skutecznie mnie zniechęciła, ale zaczęłam szukać alternatywy. Z pomocą przyszedł sklep Smyk, w którym znalazłam klipsy Dreambaby (klik). Komplet 4 sztuk w bardzo przyzwoitej cenie, różne kolory. Czy się przydają? Bardzo. Do mocowania otulacza w celu ochrony przed słońcem (zarówno do wózka, jak i fotelika samochodowego), ale też do zabezpieczenia kocyka w gondoli, wszak moje dziecię tak wierzga nogami, że kocyk ciągle ląduje nie tam, gdzie powinien. Idealne do mocowania zabawek. Myślę, że klipsy przydadzą się też w warunkach domowych, np. do przyczepienia różnych przedmiotów w łóżeczku. Tej opcji jeszcze nie próbowałam, ale wszystko przed nami.




3. otulacze flanelowe Motherhood

Otulaczowego szału ciąg dalszy. Firmę Motherhood cenię bardzo, zresztą mam mnóstwo jej produktów, od poduszki ciążowej, przez śpiworki, po flanelki i wielofunkcyjne woreczki Mon Petit Bleu. Zaopatrzyłam się więc dodatkowo w otulacze muślinowe (bawełniane) oraz otulacze flanelowe. O ile te pierwsze potrzebują jeszcze trochę miłości (i prania), żeby nabrać miękkości, to flanelowe są genialne już od samego początku. Spore, miękkie, idealne na leciutki kocyk albo miękkie prześcieradło (idealny do tego wymiar 120 x 80 cm). Co więcej, aktualnie trwa wyprzedaż starszych wzorów i otulacze można kupić nawet za połowę ceny - o tu (klik). Ogólnie warto poszperać na stronie Motherhood, bo można kupić wiele przydatnych i dobrych jakościowo produktów w bardzo korzystnych cenach, jak np. 29 zł za ochraniacz na szczebelki łóżka. Ja swój już zamówiłam, teraz czas na Ciebie!





4. szczotka do włosów Lullalove

Kocham tę firmę, to nie ulega wątpliwości. I gdy już nasza stara szczotka do perełkowej łepetyny zaczęła działać mi na nerwy (kompletnie nie była w stanie wyczesać ciemieniuchy), zamówiłam szczotę Lullalove. Elegancka, drewniana rączka i naturalne włosie. Wrażenie estetyczne - rewelacja. Czy wyczesuje? Jest na tyle szorstka, że z ciemieniuchą radzi sobie świetnie i jednocześnie na tyle delikatna, że nie podrażnia skóry głowy. Dodatkowo w zestawie dostajemy myjkę muślinową (tak tak, te same wzory i materiał co otulacz) - genialna do kąpieli albo choćby jako chusteczka do wycierania buźki. Często służy nam też jako... zabawka i przytulanka. Zestaw idealny. A że jestem pazerna i lubię mieć na zapas, zamówiłam też drugi komplet... Szczotkę w zestawie z myjką znajdziecie tutaj. Pssst! Tu też można polować na II gatunek!



5. nawilżane chusteczki w pudełku Babydream

Chusteczki w plastikowym pudełku. Co w nich nadzwyczajnego? Otóż Rossmann zmodyfikował konstrukcję pudełka i teraz otwór do wyciągania chusteczek jest wyposażony w elastyczny element, który zapobiega "uciekaniu" chusteczek do środka opakowania (w poprzedniej wersji mieliśmy po prostu plastikowy, owalny otwór). Dodatkowo "guziczek" do otwierania pudełka jest inny, zdecydowanie wygodniejszy. Mała rzecz, a cieszy! W środku jak zwykle moje ulubione chusteczki Babydream Extra Sensitive (te różowe; klik). Dobry skład, żadnych świństw, łagodnie obchodzą się z pupą. Oczywiście pudełko jest wielokrotnego użytku i bardzo ułatwia korzystanie z chusteczek przy każdej zmianie pieluchy czy też wycieraniu rąk. Dla mnie - absolutna podstawa, nigdy więcej opakowania z chusteczkami walającego się luzem po szafce i wymagającego zaklejania po każdym użyciu!




6. naszyjnik - gryzak Mami Love

Jesteś mamą. Bierzesz swoje dziecko na ręce, to oczywiste. Nosisz w chuście lub nosidle, albo po prostu na rękach (ojjj, moje plecy...). Na początku dziecko po prostu podróżuje sobie i przytula do mamy, ale na pewnym etapie rozwoju zaczyna przejawiać zainteresowanie tym, co wisi na maminej szyi. Jeśli jest to wisiorek z drogocennego kruszcu - biada mu. Perełka już tysiąc razy szarpała mnie za wisiorek i próbowała go obśliniać. I wtedy... Zamówiłam biżuterię z silikonowych elementów, która pełni też funkcję gryzaka dla dziecka. Prosta konstrukcja (choć są też bardziej wymyślne!), bezpieczne elementy, atrakcyjne ceny - to wszystko znajdziecie u Mami Love. Teraz możemy się nosić do woli, a dziecko ma zajęcie w postaci takiego właśnie wisiorka.



Wszystkie te produkty mogę Wam z czystym sumieniem polecić. U mnie sprawdzają się doskonale i są w codziennym użyciu już od jakiegoś czasu. Mam już też na oku kolejne "ofiary" zakupowe. Czy wiecie, że moje dziecko jeszcze nie dorobiło się pościeli? Mam w tej kwestii ciężki orzech do zgryzienia, bo zarówno Motherhood, jak i Lullalove mają boskie komplety pościeli, więc decyzja nie będzie należała do łatwych. Jedno jest pewne - jak już dokonam tego trudnego wyboru, na pewno dowiecie się czy był on trafiony. Oprócz pościeli jeszcze gryzaki, zabawki, może jakaś bluza dla dwojga (do noszenia się w chuście). Oj, będzie się działo. Dobrze, że mamy z Tatą po 30-tce rozdzielność majątkową ;)

Mili Moi, ogłaszam wszem i wobec, że artykuł nie jest sponsorowany, chyba że przez ZUS ;)
Czy Wam też ostatnio udało się upolować coś ciekawego? Pochwalcie się! Może i ja się skuszę!