poniedziałek, 30 stycznia 2017

Wkładki laktacyjne - które wybrać? Test!

Jeszcze rok temu nawet na dobrą sprawę nie byłam świadoma istnienia takiego wynalazku. Wiedza na ten temat po prostu nie była mi do niczego potrzebna. Gdy szczęśliwie zaszłam w ciążę i zaczęłam chłonąć wiedzę związaną z macierzyństwem, okazało się, że one istnieją! Wkładki laktacyjne, bo o nich mowa, to obowiązkowy element wyposażenia każdej mamy karmiącej piersią. Podstawa codziennej ochrony ubrań przed pojawieniem się krępujących "przecieków z cyca". Na rynku jest ich całe mnóstwo. Czym się różnią i które wybrać?


Specjalnie dla Was zebrałam w jednym miejscu swoje doświadczenia z wkładkami laktacyjnymi, które miałam okazję przetestować, bo albo najzwyczajniej w świecie je kupiłam, albo dostałam próbkę na warsztatach dla rodziców albo też... wygrałam je w konkursie ;-) Moje opinie są obrzydliwie subiektywne ;-) Zapraszam! :-)


NUK Classic


Wkładki laktacyjne NUK Classic kupiłam jako pierwsze, jeszcze kilka miesięcy przed porodem. Nie lubię zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. Do zakupu zachęciła mnie renoma marki oraz dostępność opakowań promocyjnych - 2 w cenie 1. Wkładki NUK są standardowej grubości, z jednym niedużym przylepcem, który jednak dobrze mocuje wkładkę do biustonosza. Ich kształt sprawia, że dobrze dopasowują się do ciała. Miękka powłoka w kontakcie ze skórą nie powoduje żadnych podrażnień. Chłonność jest bez zarzutu, nie zdarzyło mi się, żeby przeciekły, a zużyłam już prawie 4 opakowania. Dobry, solidny produkt w przyzwoitej cenie. Niewykluczone, że będę jeszcze po nie sięgać.


Johnson's baby


W przypadku wkładek Johnson's baby miałam do dyspozycji jedynie próbkę, otrzymaną na warsztatach dla przyszłych rodziców. Ale czasami i próbka wystarczy żeby zorientować się czy mamy do czynienia z wartościowym produktem. Pierwsze, co przykuło moją uwagę i jednocześnie bardzo mnie zaskoczyło, to niesamowita sztywność wkładek Johnson's. Bałam się, że będą one najzwyczajniej w świecie niewygodne. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że w kontakcie ze skórą nabrały one miękkości, a dzięki idealnemu wręcz wyprofilowaniu doskonale przylegały do ciała. Warto zaznaczyć, że miały one zdecydowanie najmniejszą średnicę ze wszystkich wypróbowanych przeze mnie wkładek, ale nie wpłynęło to negatywnie na ich chłonność. Czy kiedyś je kupię? Nie jest to wykluczone.


Babydream fur Mama (Rossmann)


Popularna sieć drogerii ma w swojej ofercie wkładki laktacyjne sprzedawane pod marką własną - Babydream. Są to standardowej grubości wkładki, jedynie bardzo delikatnie wyprofilowane, wręcz płaskie. Przylepiec trzyma dobrze, więc wkładki nie przesuwają się w biustonoszu. W trakcie używania dochodzi do oddzielenia warstwy bezpośrednio przylegającej do ciała od warstwy chłonnej. Nie wiem, czy jest to celowy zabieg, czy tez niekoniecznie, w każdym razie w żaden sposób nie wpływa to ujemnie na wygodę i funkcjonalność. Wkładki Babydream są chłonne i dobrze chronią bieliznę, więc spełniają swoją podstawową funkcję. Dodatkowo mają wygodny kartonik z perforowanym otwarciem. Są atrakcyjne cenowo, zwłaszcza gdy akurat są w promocji - wtedy warto się "zatowarować" na zapas. Ja właśnie tak zrobiłam, w szafce czeka chyba z 5 opakowań. Na noc i do użytku domowego - rewelacja.


Babydream fur Mama Premium (Rossmann)


Kolejne "dziecko" drogerii Rossmann to wkładki Babydream Premium. Spory, fioletowy kartonik zapowiadał się obiecująco. W środku znajdujemy 30 wkładek o niespotykanie dużej średnicy. Każda z nich ma dwa przylepce, co gwarantuje doskonałe trzymanie w biustonoszu. I na tym niestety kończy się ich "premiumowatość". Zużyłam już pół opakowania i za każdym razem wkładki rozklejały się do tego stopnia, że można było rozłożyć je na czynniki pierwsze. Jeśli mam się zastanawiać czy przypadkiem jakiś drobny fragment wkładu chłonnego nie dostanie się do buzi albo nosa Perełki, to chyba wolę odłożyć te wkładki w kąt. Albo zużyję je w nocy, gdy przerwa między karmieniami jest znacznie dłuższa. Chciałabym wierzyć, że trafiło mi się jakieś wadliwe opakowanie, ale nie wiem czy odważę się kupić kolejne. A mogło być tak fajnie...


Chicco Natural Feeling 


Wkładki Chicco Natural Feeling wpadły w moje szpony podczas kolejnych warsztatów dla przyszłych rodziców, kiedy to firma Chicco ufundowała dla wszystkich uczestników bardzo przydatne pakiety w postaci próbki wkładek laktacyjnych i butelki, która bardzo nam się przydała w szpitalu, gdy zaordynowano dokarmianie Perełki mieszanką (brrr). Ale wracając do tematu - wkładki Chicco są pakowane pojedynczo w folię, co umożliwia łatwe i higieniczne transportowanie ich w torebce lub kosmetyczce. Są one wyjątkowo cienkie i mają nietypowy, nieregularny kształt. Zaskoczyło mnie to, że po bokach mają one zainstalowane cieniutkie gumeczki, jak w pieluszkach jednorazowych. Dzięki temu rozwiązaniu potrafią się one idealnie dopasować do kształtu piersi. Dodatkowo został tu zastosowany wkład podobny do tego z pieluszek, więc pomimo tego, że wkładka wygląda na delikatną, zapewnia imponującą chłonność i uczucie suchości. Komfortowe i skuteczne, a do tego producent deklaruje, że mają właściwości antybakteryjne. Z przyjemnością skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie, o ile cena mnie nie odstraszy.


Canpol EasyStart Aloe Vera



Rodzimy producent ma do zaoferowania coś całkiem ciekawego, wyróżniającego się na tle pozostałych testowanych przeze mnie wkładek. Próbkę otrzymałam podczas targów w jednym z warszawskich sklepów - to też świetny sposób na promocję marki. Wyciąg z aloesu zawarty we wkładkach laktacyjnych Canpol EasyStart Aloe Vera ma za zadanie zapobiegać podrażnieniom. To rozwiązanie, z którym nie spotkałam się wcześniej w tego typu produkcie. Ogólnie wkładki Canpol Aloe są cienkie i mają bardzo szeroki przylepiec, więc doskonale trzymają się biustonosza. Podobnie jak omawiane wcześniej Chicco, są one pakowane pojedynczo, a więc świetne do transportu. Również i tu producent zastosował specjalny wkład absorbujący wilgoć, zbliżony do tego w pieluszkach. Wkładki są chłonne i dobrze chronią bieliznę, a przy tym są pod nią praktycznie niewidoczne, doskonałe na wyjście z domu. Zastanawia mnie tylko fakt, że próbka testowana przeze mnie dość szybko się rozwarstwiła. Chętnie wypróbuję te wkładki raz jeszcze, żeby przekonać się czy był to jednorazowy incydent, bo gdyby nie to, byłyby idealne.


Lovi Discreet Elegance


Wkładki Lovi Discreet Elegance jako jedyne trafiły do mnie w wyniku moich działań konkursowych. Bardzo ucieszyłam się z tej wygranej, bo wcześniej jakoś nie miałam okazji natknąć się na nie w sklepie. W kartoniku znajdują się dwie nieduże paczuszki, po 20 wkładek każda. Wkładki pakowane są pojedynczo, w folię o wzorze bardzo miłym dla oka. Taki sposób pakowania oczywiście sprawia, że wkładki można w prosty sposób zabrać ze sobą np. do torebki, zachowując przy tym maksimum higieny. Lekko nieregularny kształt i zastosowanie cieniutkich gumeczek (podobnych do tych we wkładkach Chicco) powodują, że wkładki te doskonale przylegają do ciała. Są przy tym tak niewyobrażalnie cienkie, że zupełnie nie odznaczają się pod bielizną. Można więc śmiało sięgać po zmysłowe koronki (tak tak, takie biustonosze dla karmiących mam też można znaleźć), w końcu nazwa Discreet Elegance do czegoś zobowiązuje! Pozornie delikatna konstrukcja wkładek Lovi wcale nie oznacza, że są one mniej funkcjonalne. Zastosowanie specjalnego wkładu chłonnego zapewnia maksimum komfortu. Nic nie przecieka, a skóra pozostaje sucha. Szczerze? Jak dla mnie - rewelacja. Komfort, wygoda i wygląd w jednym.


Wkładki wielorazowe Pupus


Wielorazowe wkładki laktacyjne Pupus kupiłam na próbę, niejako w ramach eksperymentu. Jedna para jest wykonana z minky (serduszka), a druga z materiału PUL (ptaszki), natomiast wewnątrz znajduje się frotte bambusowa. Jak się ich używa? Bardzo wygodnie! Są miękkie i delikatne dla skóry, a do tego odpowiednio wyprofilowane. Raczej nie zapewniają aż takiego komfortu suchości jak wkładki jednorazowe, albo też po prostu trzeba je częściej zmieniać. Zdecydowanym plusem jest to, że można je łatwo przeprać ręcznie lub w pralce, po czym wkładki dość szybko schną i są gotowe do ponownego użycia. Jako że nie generują tylu odpadów, co wkładki jednorazowe, można śmiało uznać że jest to rozwiązanie znacznie bardziej ekologiczne. Jest też ono bardziej ekonomiczne, bo kilka par wkładek z powodzeniem wystarczy nam na cały okres karmienia piersią. Ja niestety na razie mam tylko te dwie pary, więc używam ich wymiennie z wkładkami jednorazowymi. Chociaż kto wie, może pewnego dnia stanę się troszkę bardziej "eko" i w 100% przerzucę się na wielorazówki?


Jak widać, wybór wkładek laktacyjnych jest bardzo szeroki, przy czym oczywiście na razie przetestowałam tylko część produktów dostępnych na rynku. Niemniej jednak taka różnorodność powoduje, że każda z karmiących mam znajdzie produkt dla siebie, odpowiadający swoim potrzebom i adekwatny do zasobności portfela. Ja oczywiście mam tu swoich faworytów, zarówno do użytku domowego, jak i na wyjście z domu. A jakie są Wasze doświadczenia z wkładkami laktacyjnymi? Jakie jeszcze warto wypróbować? Chętnie poznam Wasze opinie!

10 komentarzy:

  1. Ja uwielbiałam Johnson's baby ;) Natomiast wielorazowe (z Medeli) nie sprawdziły się od samego początku. Chwila i przemakały. Może innej firmy byłyby lepsze, np. te z PUL, o których pisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam te wielorazówki Pupus. W sklepie Nosimy Dziecko kupiłam je po 11,50 za parę. Podejrzewam, że Medela była droższa ;-)

      Usuń
  2. Ja dotychczas używałam Canpola, z tym że zwykłego. Jestem zadowolona, choć teraz zamówiłam sobie NUK jako że były w dobrej cenie. Jeszcze do mnie nie dotarły więc się nie wypowiem :) A nie wiedziałam nawet że są wielorazówki! Chyba wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jeśli nie myślisz o używaniu wielorazówek non stop, warto kupić na próbę albo żeby mieć właśnie na czarną godzinę, gdyby niespodziewanie zabrakło jednorazowych :)

      Usuń
  3. Widzisz, ty nie wiedziałaś o istnieniu wkłądek laktacyjnych, a ja myślałam, że 1 paczka mi wystarczy! A tymczasem zużyłam ich mnóstwo, bo były mi potrzebne aż przez 8 miesięcy. Moim faworytem były lansinoh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, ja kupiłam dwa dwupaki NUK i też zaczęłam się zastanawiać czy to w ogóle zużyję ;-) O ja głupia :D

      Usuń
  4. moja żona używa tych johnsons baby:P idzie tego mnóstwo:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie muszę kupić pełnowymiarowe opakowanie :)

      Usuń
  5. Bardzo fajny post 😉 ja przez chwilkę używałam, ale jakoś nie miałam na szczęście większej potrzeby 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Ja niby też nie mam jakichś gigantycznych wycieków ;) ale wystarczy, że dziecię zamiauczy i bluzka mokra ;)

      Usuń